Rekolekcje – Dzień II

Rekolekcje Dzień II

Spowiedź – Sakrament czy psychoanaliza

Mówienie współczesnemu człowiekowi o grzechu, o winie, o nawróceniu jest często nietaktowne. Współczesny człowiek tak bardzo nie lubi tego tematu, że najchętniej słowa takie jak: grzech, wina, nawrócenie, pokuta, spowiedź wymazałby ze wszystkich słowników. Jest to tak daleko zakorzeniona awersja do rzeczywistości ludzkiego upadku i poczucia winy, że nawet w niektórych mszalikach dla wiernych (np. w wydaniach angielskich i francuskich) usunięto spowiedziowe „mea culpa”:

Dzisiaj zastanówmy się czym jest sakrament pojednania i czy go potrzebujemy?

W Katechizmie Kościoła Katolickiego sakrament pokuty został zaliczony do sakramentów uzdrowienia razem z sakr. namaszczenia chorych. Zatem możemy powiedzieć, że w spowiedzi św. spotykamy się z Boskim Lekarzem, który leczy naszego ducha i nasze ciało. Spotykamy się zatem z tym samych Chrystusem, który chodził po ziemi nauczał, uzdrawiał i przebaczał grzechy. Chrystus poprzez sakr. pojednania leczy nasze rany, które powstały na skutek grzechu. Rany noszone w sercu potrzebują Bożego lekarstwa jakim jest przebaczenie od samego Boga, od ludzi i od samego siebie. Samo przebaczenie naszych grzechów jest niezasłużonym darem Bożym, ale Bóg chce go udzielić człowiekowi jako komuś zdolnemu do odpowiedzialności za swoje czyny. Dlatego grzechy nasze musimy uznać, obżałować i chcieć do nich nie wracać. Przebaczenie Boga jest połączone z przebaczeniem dla bliźniego i sobie samemu: Mt 5.23 „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim!” Widzimy zatem jak koniecznym warunkiem jest to potrójne przebaczenie, pojednanie inaczej zawsze te urazy będziemy nosili w sercu i ciągle siebie samych będziemy ranić.

Zastanawiamy się może dlaczego tak jest? Otóż każdy grzech obraża Boga, drugiego człowieka (szerzej ujmując mamy na myśli wszystkich wierzących) oraz nas samych. Nie ma grzechów nieszkodliwych, nikt z nas nie grzeszy tylko na własną rękę. Nawet jeśli dopuszczamy grzech o którym nikt nie wie, to i tak wiemy o nim my sami, obciążamy swoje własne sumienie oraz pomniejszamy świętość Kościoła do którego należą też inni. Nasza droga do zbawienia jest droga całego Kościoła, bo Chrystus nie chce zbawić tylko jednego człowieka, ale chce zbawić wszystkich. W pojedynkę człowiek za wiele nie może osiągnąć o czym chyba każdy z nas nie raz się przekonał.

Boże przebaczenie udzielane jest zawsze konkretnemu człowiekowi, grzesznikowi, ale udzielane jest ono we wspólnocie, czyli w Kościele. Dlatego sługą sakramentalnego rozgrzeszenia może być tylko kapłan, który ma ważne święcenia i jest upoważniony przez biskupa do tej posługi. Władza ta została ofiarowana apostołom i ich następcom przez samego Jezusa: J 20.23„Którym odpuścicie grzech są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane” Dlatego spowiedź nie jest wymysłem księży- jak mówią niektórzy, ale darem od zmartwychwstałego Chrystusa. Kapłan jest tylko narzędziem w Jego ręku, szafarzem Bożego miłosierdzia.

Dzisiejszy człowiek charakteryzuje się zanikiem poczucia winy i grzechu, nie zauważa własnego grzechu. Mamy natomiast dziwną skłonność do obarczania winą za zło wszystkich innych, byle nie siebie, a to utwierdza nas w poczuciu własnej bezgrzeszności. Wielu z nas może zaobserwować to w krajach Europy zachodniej gdzie z sakramentalnej spowiedzi korzysta się rzadko, a do komunii św. przystępują niemal wszyscy. Czyżby tam ludzie nie popełniali grzechów?

Człowiek, któremu zależy na duchowym wzroście powinien systematycznie korzystać z sakramentu pojednania. To umożliwia mu stawanie w prawdzie przed Bogiem i sobą samym. Nikt nie może sam sobie odpuścić grzechów, także kapłan musi uklęknąć u kratek konfesjonału i prosić drugiego kapłana aby w imię Jezusa przebaczył mu grzechy. Sakramentu pokuty nie zastąpi wizyta u psychoanalityka, psychologa czy rozmowa z najlepszą przyjaciółką, bo nikt nie może dać czystości serca i wewnętrznego pokoju jak tylko sam Bóg. Drugi człowiek może nam tylko pomóc, doradzić, podnieść na duchu, ale nie może dać odpuszczenia grzechów. Należy sobie uświadomić, że nasza spowiedź dokonuje się zawsze między mną a Panem Bogiem, nawet jeśli muszę nazwać i wypowiedzieć po imieniu zło, które popełniłem przed kapłanem. Brak tego uzewnętrznienia w formie spowiedzi indywidualnej może doprowadzić do braku poczucia grzechu. Nie raz po prostu człowiek musi zawstydzić się przed sobą samym i przed innym aby zrozumiał jak daleko zabrnął w grzechu.

Widzimy jak wielkim darem jest ten sakrament i przy naszym wewnętrznym wysiłku może przemieniać nasze życie i życie innych ludzi. Zatem co praktycznie powinniśmy uczynić:

  • spowiadać się zawsze kiedy popełniliśmy grzech ciężki;
  • nie odkładać spowiedzi na ostatnią chwilę i nie ograniczać się do spowiedzi na Wielkanoc i Boże Narodzenie, bo ku temu są i inne okazje np. pogrzeb, ślub czy inne uroczystości rodzinne, msza św. za zmarłych z rodziny;
  • do spowiedzi być zawsze przygotowanym, a nie z doskoku;
  • przed spowiedzią przeprosić tych, których skrzywdziliśmy;
  • traktować spowiedź jako spotkanie z żywym, przebaczającym Jezusem

Nie odrzucajmy środków, które sam Bóg dał nam, abyśmy mogli żyć. A jednym z nich jest na pewno sakramentalna Spowiedź. Czy naprawdę uważasz, że jest ci ona do niczego nie potrzebna?